Thursday, September 6, 2007

Listu Episkopatu Polski do generała redemptorystów nie będzie, "gdyż ktoś sparaliżował ustalenia, wynosząc sprawy na zewnątrz". Informację taką przeka


Listu Episkopatu Polski do generała redemptorystów nie będzie, "gdyż ktoś sparaliżował ustalenia, wynosząc sprawy na zewnątrz". Informację taką przekazał w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną ks. abp Józef Michalik. "Taki list może być tylko wewnętrzną sprawą między biskupami a Generałem Zakonu, sprawą dyskutowaną w braterskiej atmosferze. W zaistniałej sytuacji program związany z wysłaniem listu upada. Sprawa musi wrócić na najbliższe zebranie plenarne Episkopatu, które będzie miało miejsce na początku października. Ktoś tej sprawie oddał "niedźwiedzią przysługę"" - stwierdził w rozmowie z KAI przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Jak pisaliśmy na łamach "Naszego Dziennika", treść wystąpienia ks. kard. Stanisława Dziwisza opublikowana została przez "Rzeczpospolitą", "Gazetę Wyborczą" oraz "Tygodnik Powszechny". Uzasadniając decyzję o publikacji, ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny tego ostatniego, napisał: "Wiadomo, że w instytucjach kościelnych najważniejsze decyzje rodzą się długo, nie na widoku publicznym i bez rozgłosu. Szanujemy taki styl działania i staramy się nigdy nie traktować informacji o sprawach Kościoła w kategoriach sensacji. Dziś jednak decydujemy się na publikację nieprzeznaczonego do druku wystąpienia kard. Stanisława Dziwisza z ubiegłotygodniowego (25 sierpnia 2007 r.) zebrania Rady Stałej Episkopatu i Biskupów Diecezjalnych. Tekst wystąpienia Metropolity Krakowskiego został, z inicjatywy przewodniczącego Konferencji Episkopatu abp. Józefa Michalika, powielony i rozdany uczestnikom zebrania jako materiał do refleksji. Redakcji "Tygodnika" udało się do niego dotrzeć. Postanowiliśmy ujawnić ten tekst bez wiedzy Autora. Chcemy pokazać, w jakim kierunku idzie myślenie Pasterzy Kościoła i że mylne są powtarzane z uporem opinie, iż nie dostrzegają oni problemu Radia Maryja".
Nie ulega wątpliwości, że uogólnienie zastosowane przez ks. Bonieckiego w ostatnim zdaniu było nadużyciem. Wystąpienie ks. kard. Stanisława Dziwisza świadczyć bowiem może jedynie o tym, "w jakim kierunku idzie myślenie" metropolity krakowskiego, a nie "w jakim kierunku idzie myślenie Pasterzy Kościoła" w Polsce. Z pewnością w gronie Episkopatu Polski są również inni księża biskupi, którzy mają na ten temat podobne zdanie. Są też tacy, którzy mają zdanie odmienne. Zatem uogólnienie, które zastosował ks. Adam Boniecki, nie wydaje się w tym miejscu uprawnione.
Skądinąd w środowisku, które reprezentuje redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego", owo "naginanie" pewnych stwierdzeń do konkretnych potrzeb nie jest nowością. Wszak nie tak dawno w kontekście sprawy ks. abp. Stanisława Wielgusa na tej samej zasadzie przedstawiciel Stolicy Apostolskiej w Polsce przedstawiany był jako Stolica Apostolska, choć różnica jest istotna.

Przykład braku jedności
Wróćmy jednak do treści wystąpienia ks. kard. Stanisława Dziwisza. Bez wątpienia jest wyrazem troski o jedność Kościoła i należy je uszanować. Jednak - jak podkreślił ks. abp Józef Michalik - "publikacja tekstu wystąpienia nawet jednego z najpoważniejszych hierarchów ma charakter niepełny, wyrwany z kontekstu dyskusji i nie prezentuje stanowiska ani Rady Stałej, ani Konferencji Episkopatu".
"(...) Źle się dzieje, jeśli sprawy, które są dyskutowane w gronie biskupów, są wynoszone na zewnątrz. Nie wiem, komu zależało na opublikowaniu tego tekstu, ale jest to bolesny przykład braku jedności" - zaznaczył przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Z pewnością, gdyby redakcje "Rzeczpospolitej", "Gazety Wyborczej" oraz "Tygodnika Powszechnego" miały odwagę ujawnić, kto dostarczył im tekst wystąpienia metropolity krakowskiego, mielibyśmy szerszą wizję tego problemu "braku jedności", który - jak widać - w pierwszym rzędzie wcale nie dotyczy Radia Maryja, lecz zupełnie innych kręgów. Mieliśmy okazję przekonać się o tym już podczas kamienowania ks. abp. Stanisława Wielgusa.
W tym miejscu warto zwrócić uwagę na jedną z rzeczy, która łączy sprawę publikacji wystąpienia metropolity warszawskiego ze sprawą ks. abp. Wielgusa. Jest to fakt, że niemal od razu jako "autorytety" głos w sprawie zabrali czołowi "kamieniarze": publicysta "Rzeczpospolitej" Tomasz Terlikowski, senator Platformy Obywatelskiej Jarosław Gowin czy redaktor naczelny "Więzi" Zbigniew Nosowski, którzy uznali, że decyzja o ujawnieniu treści wystąpienia ks. kard. Dziwisza była słuszna. Warto przypomnieć, że tak samo jak niegdyś krytykowali decyzję metropolity krakowskiego w sprawie ks. Tadeusza Sakowicza-Zaleskiego, ponieważ nie odpowiadała ich poglądom, tak teraz z całego serca poparli księdza kardynała, ponieważ wystąpienie ich poglądom odpowiadało. Fakt, że od dłuższego czasu usiłują kreować wizję Kościoła w Polsce na swój obraz i podobieństwo, to już inna sprawa...

Rabin w Kościele
Jak wspomniałem wyżej, głos ks. kard. Stanisława Dziwisza jest wyrazem troski o jedność Kościoła i jako taki należy go uszanować. Niemniej jednak w wystąpieniu metropolity krakowskiego zawarte zostało stwierdzenie, które musi prowokować pewne pytania. O jednym z zarzutów wobec Radia Maryja ksiądz kardynał powiedział: "Ciągle również słyszymy ciężkie oskarżenia ze strony ambasadorów i przedstawicieli dyplomatycznych różnych nacji o wywoływanie problemów narodowościowych oraz ich prośby, aby wnikliwie przyglądnąć się problematyce antysemityzmu pojawiającej się co pewien czas na falach katolickiego przecież radia".
Owo zdanie może budzić pewnego rodzaju niepokój. Nie sądzę bowiem, by Kościół w Polsce musiał realizować to, do czego wzywa go ambasador Izraela lub Centrum im. Szymona Wiesenthala w Los Angeles. Wręcz przeciwnie. Należałoby raczej uderzyć pięścią w stół, gdy rabin Marvin Hier, dziekan wspomnianej wyżej organizacji, porównuje zasłużonego dla polskiego Kościoła zakonnika do hitlerowskich zbrodniarzy. Byłoby to również świadectwo jedności...
Żaden sąd nie postawił Ojcu Dyrektorowi zarzutów o szerzenie antysemityzmu. I to jest faktem. A skoro tak, to z kolei fakt, że ambasador Izraela postrzega wypowiedzi ojca Tadeusza Rydzyka tak jak postrzega, jest problemem ambasadora Izraela, a nie Radia Maryja.

Przyczyny "problemu Radia Maryja"
W wywiadzie udzielonym Katolickiej Agencji Informacyjnej ks. abp Józef Michalik podkreślił: "Radio Maryja jest poważną instytucją, założoną przez prowincję OO. Redemptorystów i w imieniu zakonu, w kontakcie z Kościołem realizuje swą misję. Budzi podmiotowość społeczną laikatu i duchowieństwa, prezentuje problemy społeczne, ucząc krytycznego myślenia, promuje akcje charytatywne, uczy i zachęca do modlitwy, ale niekiedy zbyt jednoznacznie ujawnia swoje preferencje polityczne, co budzi natychmiastowe (słuszne zresztą) reakcje sprzeciwu. Problemy nie są jednak związane z konkretną rozgłośnią, lecz z obecnością kapłanów w mediach: katolickich, publicznych i prywatnych. Sprowadzanie sprawy wyłącznie do Radia Maryja jest niepełne i mogłoby być dla wizji duszpasterskiej niebezpieczne. Zasady muszą być jednakowe dla wszystkich. Nie zapominajmy, że powstaje nowy kanał religijny w TVN. Być może tak wielkie nagłośnienie wokół Radia Maryja jest z tym związane. Zbliżają się wybory - to też może mieć jakiś wpływ na tak silną kampanię wokół tej rozgłośni. Pewne grupy czują się zagrożone zaangażowaniem Radia Maryja w kampanię przedwyborczą. To wymaga zastanowienia".

Sebastian Karczewski

No comments: